<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Jana Kiliskiego pamitniki"> 
<author_1=>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="8">
<date=1953-08-16>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Nasamprzd pyta mi Igelstrom temi sowami: Ty jeste Kiliski? Odpowiedziaem mu: e ja.  Powtrnie pyta mnie: Ty jeste radny? Odpowiedziaem mu: e ja.  Po trzeci raz pyta mnie: Ty jeste szewc? Odpowiedziaem mu: e ja jestem; a on mi powiedzia: e ty bestia jeste, buntownik...
Udao si jednakowo Kiliskiemu wykrci sianem
Wic potem pyta mnie, czyli ja mam tak wiele przyjaci, ilem ja obieca dostawi dla buntownikw? Ale e to pytanie byo ju w dobrym humorze, na co ja mu zaraz odpowiedzia: aby mnie kaza ogosi, em ja jest w areszcie, to si zaraz dowie przez to samo, jak wiele mam swoich przyjaci, bo ich zaraz od siebie przez okno zobaczy, czego bym mu wcale nie yczy, aby ich oglda...
Powtrnie pyta mnie, abym mu powiedzia, jak wiele narodu na moje danie moe stan? Ja jemu odpowiedziaem: e jeeli mi pozwoli to w jednej godzinie postawi 30,000 samych tylko rzemielnikw tych, ktrzy mnie z pomidzy siebie na radnego wybrali. Wic temi sowami niemaom mu miechu coraz z bojani narobi, bo mi czemprdzej kaza pj do siebie, aby po mnie do niego nie przyszli... O przyjacielu, czytelniku! Prawdziwie ci powiadam, em tak mocno by kontent, jakbym si na wiat narodzi...
Kiliski o pognbieniu despotw rozprawia.
Ale, o jak wiele jest dumnych despotw, ktrzy w swej lepocie zostaj i wyniosoci; e nigdy sobie nie wystawiaj przed oczy, e jego moe najmizerniejszy czowiek tak mocno zwyciy, e przed nim i za czarne morze uciekaby musia. A dlaczego? Bo mu tak w ciele jak w duszy rwnym zostaje, ale e tego sobie aden despota nigdy nie wystawia, aby mg by od mizernego zwyciony, wic niej zobaczemy jak to Igelstrom przede mn, szewcem z Warszawy, ucieka musia.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
